Wojna wizowa
Korespondencja "Dziennika" z USA
Amerykanski Urzad do spraw Imigracji i Naturalizacji (INS) utrzymal w mocy odmowe wydania wiz polskim stewardesom i stewardom zatrudnionym przez linie lotnicza Delta. Polacy musza opuscic USA do 21 grudnia. Wczoraj 28 polskich pracownikow Delty zorganizowalo dla nowojorskich srodkow masowego przekazu konferencje prasowa, informujac o odwolaniu sie od decyzji INS do sadu federalnego i apelujac o wsparcie mediow w walce z urzedem.
W piatek przedstawiciele Delty poinformowali Polakow, ze INS ponownie odmowil im prawa pracy i pobytu w USA. Z odpowiedzia urzad spoxnil sie ponad miesiac - kolejna prosba Polakow wniesiona do urzedu 28 wrzesnia powinna byla byc rozpatrzona w ciagu 30 dni - stad dodatkowe rozgoryczenie pracownikow Delty.
Amerykanski przewoxnik poinformowal, ze postara sie zapobiec ewentualnej deportacji Polakow. Zlozono prosbe do sadu federalnego o zawieszenie decyzji INS. Jesli sad uzna, ze Delta ma prawo do skarzenia urzedu, wowczas rozpocznie sie proces sadowy, ktory potrwac moze nawet rok. Przez ten czas Polacy beda mogli nadal pracowac w Delcie. Na razie pozostaja jednak bez pracy, ale pensja wciaz jeszcze jest im wyplacana przez linie lotnicza. Polscy pracownicy nie moga tez - do czasu zakonczenia postepowania - wyjechac z USA, chyba ze zostana deportowani. Jesli opuszcza terytorium tego kraju, nie beda mogli tu juz wrocic. Musza wiec czekac na decyzje sadu. Tymczasem wielu z nich liczylo na swiateczny urlop z bliskimi w Polsce; na wielu czekaja tam dzieci, rodzice, wspolmalzonkowie.
Polacy przyjechali do USA na zaproszenie Delty. Obiecywano im kilkuletni kontrakt, a nawet mozliwosc stalego pobytu. Wynajeli swoje mieszkania w Polsce, rozstali sie z rodzinami w nadziei, ze wkrotce bliscy do nich dojada, niektorzy sprzedali swoj dobytek. Na miejscu dostac mieli wize pracownicza L-1, ktorej INS im odmowil, tlumaczac, ze ten dokument moga otrzymac wylacznie osoby przyjmowane na stanowiska kierownicze. Blad przy doborze wizy popelnili najpierw pracownicy Delty, a nastepnie urzednicy INS, ale biuro, zamiast wyjasnic nieporozumienia, od kilkunastu miesiecy uporczywie stara sie Polakow odeslac do Polski. Interwencja senatora Alfonse'a D'Amato i starania adwokata Polakow Michaela Wildesa pozwolily im przepracowac ostatni rok.
Absurd w calej historii polega na tym, ze z grupy 28 stewardes i stewardow troje zlozylo wnioski o wize L-1 w pierwszej kolejnosci - i ja dostali. Reszta nie, choc ich prawna i zawodowa sytuacja jest identyczna.
ELZBIETA RINGER
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comment:
Najprawdopodobniej rzad Amerykanski przeslal mi pogrozke “nie wprost” poprzez objekty na terytorium USA oraz numery stron atykulow naukowych ktora interpretuje ze “z ich najwyzszym wyksztalceniem PhD bede mieszkal i pracowal w Polsce za pensje nielegalnego emigranta w USA”.
Jest to liczba 300. Jest to moj numer domu w Rochester, NY ktory zostal mi przydzielony w 1992 przez housing office University of Rochester kiedy to wyjechalem tam na 6-scio miesieczne stypendium bedac doktorantem Polskiej Akademii Nauk z czego zrezygnowalem na rzecz PhD w USA , 301 numer strony artykulu Kazimierza Rzazewskiego z Centrum Fizyki Teoretycznej Polskiej Akademii Nauk w Phys. Rev. A 19, 301 (1979) pod tytulem “No-go theorem concerning the superradiant phase transition in atomic systems” , 301 numer biura seketariatu centrum
fizyki teoretycznej PAN na Alei Lotnikow w Warszawie oraz podstawa podejrzenia straszenia mnie nie wprost http://mkk.blox.pl
numer hali 301 z moja cela w obozie deportacyjnym we Florence Arizona poprzez
ktory w 2007 odcinajac mnie od domu w stanie Utah porwano mnie do Warszawy.
Niewazne jaki wywiad przekazywal pogrozke ze z najwyzszym tytulem naukowym
USA za 500 000 $ bede podlegal sowieckiej habilitacji i Profesurze nominowanej jest to panstwo bandyckie i wywoluje ona smiech. Zbieznosc tych liczb nie moze
byc przypadkiem. Zawsze ignorowalem prawo emigracyjne USA i uzywalem wiz
do USA w celu podrozowanie z USA na zewnatrz a nie odwrotnie.
Post a Comment